Wednesday, March 30, 2011

mieszkamy

Mieszkamy sobie w malezyjskim mieszkanku, po naszemu 'w bloku'. Nie nadaja sie jednak to okreslenie na tutejszy 'blok', gdyz wygladem przypomina raczej jakis exlusif resort wypoczynkowy na wyspie w cieplym kraju (czyli tu!). Jest czysty, kolorowy, otoczny palmami i rowniutenko przycietymi zywoplotami (to jeszcze pozostale zboczenie po kolonii brytyjskiej...). Pomiedzy 4 'blokami', w samym srodku naszego 'blokowiska' jest boski basen!! z lezakami dookola, kafejka-barem obok i silownia, kortem squash i tenisem stolowym do uzytku przez wszystkich mieszkancow Sri York, czyli naszego 'blokowiska'. Z naszego przestrzennego balkonu na 3cim pietrze mamy piekny i jakze relaksujacy widok na sasiadujacy park i rzeczke o bardzo trafnej nazwie Air Hitam, czyli Czarna Woda. Ale wybaczamy to rzeczce, gdyz po jej drugiej stronie (po romantycznym mostku tup-tup) znajduje sie Suffolk House, czyli dom z 1780 Ksiecia Walii, ktory byl owego czasu panem tej ziemi (Brytyjczycy panoszyli sie w Malezji od 18go wieku do polowy 20go, dlugie lata/wieki). Teraz jest do zwiedzania, ale rowniez obiadowania, kafejkowania i imprezowania. Kafejkowanie uskutecznialam z dziecmi wiele razy zanim nabylismy expres do kawy (nabylismy expres do kawy!!), a teraz czasami sie tam lanczujemy. Imprezowanie, co to jest? Slyszymy czasem odglosy muzy zza parku poznym wieczorem i tancujemy na balkonie...! Zwiedzanie, juz nie moge sie doczekac. Mama wkrotce przyjezdza, to pojdziemy sie nasycyc pieknem malezyjsko-indyjsko-chinskiej architektury!!

tytul

Tytul zachecajacy, ale nie zrozumcie mnie zle. Nie mieszkamy w drewnianej chatce na palach (chociaz podobno przewiewne sa ci one, jasne, itd., co w tym klimacie sie liczy! Gorzej w nich z prywatnoscia-nie ma podzialu na komnaty, jest tzw. open space. Co kto lubi.). Teraz background, rownie zachecajacy....., no to nie bede komentowac. Jestesmy, w kazdym razie, w naszym nowym malezyjskim domu i ...., jak zwykle, zapraszamy!!