Wednesday, June 4, 2014

no prosze was!!

AN EVENING WITH AL PACINO

Hollywood icon Al Pacino will be in Warsaw for a one night only for "An Evening with Al Pacino", an un-missable night at Teatr Wielki - Opera Narodowa on Monday, 22nd of September 2014. A unique event, it is a once in a lifetime opportunity to get up close and personal, sharing private moments with one of the greatest actors of his generation.

pytanie

Czy ktos potrafi odpowiedziec mojemu synowi na gnebiace pytanie: 'Dlaczego moje urodziny sa dopiero we wrzesniu?!'

urodzinki dziewczynki

Byl Maj, byly bzy, itd, i 4. urodziny Ninki. I jak zwykle impra. I Babcia!! Proszsz.
 


 
(stara gwardia)
 
 
(kolezanka z przedszkola, Australia)

Sunday, February 9, 2014

znow wakacje?!

Ale, zeby sie nie przemeczyc za nadto po przerwie swiatecznej, to po niecalych 4 tygodniach znow poltoratygodniowa przerwa. Sie zrelaksujemy, ze cha! A przyda sie, bo posucha az do konca kwietnia.
Zorganizowalysmy w kolezankami po fachu (matki) wycieczke w 2 samochody na poludnie naszej wyspy, na dzika plaze. Najpierw byl lanczyk w tajskiej knajpce przy plazy, potem kapanie i ciezka praca w okopach.
Ogolnie uskutecznialismy relaks, byly odwiedziny znajomych psow i 'afternoon tea' w naszym stylowym i eleganckim 'Suffolk House' przez rzeczke (dzieci po secie w rakiety).
Takie jest ciezkie zycie kur domowych w Malezji.





sto lat, sto lat, a moze wiecej!?

A styczen, to miesiac rocznic i urodzin. 71. rocznica moich Dzaidkow (laurka od syna, Tomka z NYC) i urodziny Jazz'a, psa moich rodzicow (na zdjeciu po imprezie) oraz Laury, wspomnianej ponizej (pomysl na torcik do sciagniecia). Niestety w dwoch pierwszych nie uczestniczylismy.
Za to na zywo bylo rozpoczecie 2go semestru szkolnego mojego syna i rozpoczecie edukacji corki Niny. W mundurkach. Nina, jak wszyscysmy przypuszczali, jest bardzo zadowolona ze swojej placowki. Na zdrowie!
Troszke zdjec pozowanych, prosze bardzo.
A, i praca domowa, czyli recykling butelki plastikowej po wodzie. Na dole sa kolorowe szkielka, ziemia i paprotka. Butla do powieszenia na szkolnym parkanie.








z nowym rokiem! nawet chinskim juz tez!

Takiej choineczki jak pod spodem, to nie mielismy, ale przybralismy wysoka rosline z balkonu i pieknie dala rade nam ozdabiac Swieta w gronie przyjaciol. Byly to Swieta stacjonarne, tylko 3 dni spedzilismy w KL zalatwiajac dla dzieciakow paszporty w Ambie u Pana 'Witam Panstwa! Zapraszam Panstwa!', jak nazywamy z Teolem Pana Konsula, ktory juz 3ci raz tak samo sie z nami wita i sa to bardzo mile dla uszu mojego syna slowa, gdyz jezyk polski slyszy tylko ode mnie i Ninki, wiec zawsze mila niespodzianka.
Goscilismy znajomych na salonach (zdjecie z Laura, Poleczka, ktora po prawie 2 latach w Malezji wyjechala...), basenie i w naszym przeslicznym starym parku. Czesto byla tez plaza, gdzie jednego razu wzielam udzial w buddyjskim ratowaniu zycia ciezarnym krabom. Babki kupily za ponad 500 PLN tegoz zwierza na bazarku i dawaj go na plaze wypuszczac do morza, uwalniac, dawac zycie setkom potomstwu itd. Za to dziewczyny mialy dostac od 'boga' plus, czyli dobra energie i przekazac ja komus. Przecinalysmy sznury, ktorymi skrepowane byly szczypce krabow (krabek?) i heja, do wody! Potem krotka modlitwa i energia poleciala.... w moim przypadku do rodzicow, ktorzy wlasnie sie tegoz dnia przeprowadziwszy, zeby im sie dobrze mieszkalo.