No wiec obejrzalam. Najnowszy film z GB (Gabriel Byrne - moja platoniczna milosc). Wysledzilam na forach, znalazlam bardzo kiepska kopie nagrana spod krzesla przy ruchliwej ulicy, ale zciagnelam! Film 'Le Temps De L'Aventure' (tlumaczenie: 'Just A Sigh', taaaaa) z GB i francuska aktorka i przez francuskiego rezysera. Najwazniejsze sceny sa in English, wiec jestesmy w domu, czesc mniej zrozumiala ma niedlugo zostac przetlumaczona na jezyk swiata. Czekamy.
Jestem odurzona bliskoscia tego filmu. GB nie gra, On jest, pokazuje siebie z niezwykla gracja, czyli, jesli gra, to minimalistycznie. Z reszta On taki jest, ze jednym spojrzeniem opowiada cala historie. Jest tam mnostwo emocji, a chlopak sie trzyma w ryzach. Ale, zeby sie trzymac w ryzach i w tym samym momencie pokazac widzowi, ze ma te emocje, ale je skrywa, to jest SZTUKA. I chce sie tam wejsc i powiedziec, stary wszystko bedzie all right, przytulic, itd. Cholera Jasna!
Do tego, to nasza historia ze Stifkiem.
No comments:
Post a Comment