Goscilismy znajomych na salonach (zdjecie z Laura, Poleczka, ktora po prawie 2 latach w Malezji wyjechala...), basenie i w naszym przeslicznym starym parku. Czesto byla tez plaza, gdzie jednego razu wzielam udzial w buddyjskim ratowaniu zycia ciezarnym krabom. Babki kupily za ponad 500 PLN tegoz zwierza na bazarku i dawaj go na plaze wypuszczac do morza, uwalniac, dawac zycie setkom potomstwu itd. Za to dziewczyny mialy dostac od 'boga' plus, czyli dobra energie i przekazac ja komus. Przecinalysmy sznury, ktorymi skrepowane byly szczypce krabow (krabek?) i heja, do wody! Potem krotka modlitwa i energia poleciala.... w moim przypadku do rodzicow, ktorzy wlasnie sie tegoz dnia przeprowadziwszy, zeby im sie dobrze mieszkalo.
Sunday, February 9, 2014
z nowym rokiem! nawet chinskim juz tez!
Takiej choineczki jak pod spodem, to nie mielismy, ale przybralismy wysoka rosline z balkonu i pieknie dala rade nam ozdabiac Swieta w gronie przyjaciol. Byly to Swieta stacjonarne, tylko 3 dni spedzilismy w KL zalatwiajac dla dzieciakow paszporty w Ambie u Pana 'Witam Panstwa! Zapraszam Panstwa!', jak nazywamy z Teolem Pana Konsula, ktory juz 3ci raz tak samo sie z nami wita i sa to bardzo mile dla uszu mojego syna slowa, gdyz jezyk polski slyszy tylko ode mnie i Ninki, wiec zawsze mila niespodzianka.
Goscilismy znajomych na salonach (zdjecie z Laura, Poleczka, ktora po prawie 2 latach w Malezji wyjechala...), basenie i w naszym przeslicznym starym parku. Czesto byla tez plaza, gdzie jednego razu wzielam udzial w buddyjskim ratowaniu zycia ciezarnym krabom. Babki kupily za ponad 500 PLN tegoz zwierza na bazarku i dawaj go na plaze wypuszczac do morza, uwalniac, dawac zycie setkom potomstwu itd. Za to dziewczyny mialy dostac od 'boga' plus, czyli dobra energie i przekazac ja komus. Przecinalysmy sznury, ktorymi skrepowane byly szczypce krabow (krabek?) i heja, do wody! Potem krotka modlitwa i energia poleciala.... w moim przypadku do rodzicow, ktorzy wlasnie sie tegoz dnia przeprowadziwszy, zeby im sie dobrze mieszkalo.
Goscilismy znajomych na salonach (zdjecie z Laura, Poleczka, ktora po prawie 2 latach w Malezji wyjechala...), basenie i w naszym przeslicznym starym parku. Czesto byla tez plaza, gdzie jednego razu wzielam udzial w buddyjskim ratowaniu zycia ciezarnym krabom. Babki kupily za ponad 500 PLN tegoz zwierza na bazarku i dawaj go na plaze wypuszczac do morza, uwalniac, dawac zycie setkom potomstwu itd. Za to dziewczyny mialy dostac od 'boga' plus, czyli dobra energie i przekazac ja komus. Przecinalysmy sznury, ktorymi skrepowane byly szczypce krabow (krabek?) i heja, do wody! Potem krotka modlitwa i energia poleciala.... w moim przypadku do rodzicow, ktorzy wlasnie sie tegoz dnia przeprowadziwszy, zeby im sie dobrze mieszkalo.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)




No comments:
Post a Comment